Od 3 lat pracuje w Anglii jako IDVA (Independent Domestic Violence Advocate) - Niezależny Doradca ds. Przemocy Domowej. Jest Polką i większość kobiet, którym pomaga również pochodzi z Polski. O przemocy w polskich rodzinach na obczyźnie wie niemal wszystko, zwłaszcza o tej najbardziej brutalnej.

Czym zajmujesz się jako IDVA?

Zajmuję się pomocą ofiarom przemocy w rodzinie. Moim zadaniem jest ocena poziomu ryzyka dla danej osoby i ułożenie planu bezpieczeństwa oraz działanie mające na celu zapewnienie bezpieczeństwa ofierze i jej dzieciom. Nasz oddział zajmuje się osobami o wysokim i niskim poziomie ryzyka, a poziom ten ustalany jest po wypełnieniu kwestionariusza z pytaniami dotyczącymi sytuacji z życia rodziny, w której dochodzi do przemocy. Osoby, z którymi pracuję, kierowane są do nas przez służbę zdrowia, placówki edukacyjne, policję lub też same się do nas zgłosiły. Zdecydowana większość naszych klientów to kobiety, ale pomagamy również mężczyznom.

Zgłosiło się do Ciebie ponad 80 Polek w ciągu 3 lat. To dużo, czy mało?

To dużo. Kiedy zaczynałam pracę, było tylko 5 zgłoszeń, z czego tylko jedna osoba skorzystała z naszej pomocy. Mój numer jest przekazywany dalej przez moje klientki, co pomaga mi w docieraniu do nowych osób potrzebujących pomocy.

Co zwykle sprawia, że Polki decydują się na kontakt z Tobą?

Jestem ich ostatnią deską ratunku. Mają już dość ich sytuacji, chcą ją poprawić i chcą zacząć nowe, bezpieczne życie z dziećmi z dala od oprawcy. Chciałabym, aby ludzie wiedzieli, że naszym zadaniem jest zwiększenie bezpieczeństwa ofiar, niezależnie od tego, czy chcą zostać, czy odejść. Poza tym mogą ze mną porozmawiać po polsku. Nawet te, które dobrze mówią po angielsku wolą rozmawiać ze mną, niż z kimś z angielskich organizacji, bo łatwiej im wyrazić swoje uczucia w ojczystym języku.

Dlaczego Polki, mieszkające w Wielkiej Brytanii nie zgłaszają się nigdzie, aby uzyskać pomoc?

Pierwszym podstawowym problemem jest bariera językowa. Poza tym jest to brak wiedzy o dostępnej pomocy, strukturach prawnych i rządowych, o tym, gdzie można uzyskać informacje.

Jak wygląda przemoc w domach polskich emigrantów? Czy jest coś, co ją wyróżnia?

Przemoc w polskich rodzinach wygląda tak samo, jak w angielskich. Do najgorszej przemocy dochodzi zwykle wtedy, gdy oprawcy są pod wpływem alkoholu. Dodatkowo straszą partnerki, że zabiorą im dzieci. Wykorzystują fakt, że kobiety nie pracują, są izolowane od rodziny i znajomych, nie mają do kogo pójść i poprosić o pomoc. Nie znają angielskiego prawa, a bariera językowa uniemożliwia im szukanie informacji o dostępnej pomocy.

Z jakimi problemami najczęściej zgłaszają się do Ciebie Polki?

Najczęściej pytają o to, co mogą zrobić, aby odejść od partnera, który jest wobec nich agresywny. Nie mówią mi na początku o tym, że są bite i poniżane, to wychodzi później podczas wypełniania kwestionariusza ryzyka. Okazuje się potem, że potrzebują pomocy w szukaniu mieszkania, pracy, uzyskania zasiłków, czy informacji na temat tego, jak bezpiecznie żyć.

I rzeczywiście odchodzą od partnerów?

Tak, te, które przychodzą z postanowieniem, że chcą odejść nie oglądają się za siebie i odchodzą. Te kobiety, które dzwonią z pytaniami na temat dostępnych im opcji odchodzą w połowie przypadków. Czasem łatwiej im zostać w związku, bo wiedzą, czego się spodziewać. Znają swoich partnerów i wiedzą, co mogą zrobić i do czego są zdolni. Jeśli odejdą, to muszą swoje życie odbudować na nowo, martwią się, że nie będą się w stanie same utrzymać, że dzieci będą im to miały za złe, że sobie same po prostu nie poradzą.

Jako IDVA zajmujesz się przede wszystkim najpoważniejszymi przypadkami przemocy w rodzinie. Jakie były najcięższe przypadki, z którymi się zetknęłaś w polskich rodzinach?

Bardzo często pracowałam w sprawach, gdzie dochodziło do prób uduszenia, poza tym są to porwania, gwałty, próby morderstwa, ciężkie pobicia oraz znęcanie się psychiczne i fizyczne nad dziećmi. Najbardziej ofiary dotyka to, że robią im to osoby, które one kochają i którym ufają, są to ojcowie/matki ich dzieci.

Czy przemoc w rodzinie ma wpływ na dzieci i jak reagują władze lokalne, gdy zagraża im niebezpieczeństwo?

Jeżeli zagrożone jest bezpieczeństwo dzieci, władze lokalne podejmują działania, które mają na celu wspieranie doświadczającego przemocy rodzica i dzieci, aby zapewnić im bezpieczeństwo. Ich celem nie jest zabranie dziecka, ale pomoc zagrożonym osobom. Matki często uważają, że dzieci nie cierpią, bo nie widziały lub nie słyszały tego, co się wydarzyło. Dzieci słyszą, co się dzieje w pokoju obok, a nawet jeśli nie widzą zajścia, to na drugi dzień widzą, że mama płacze, jest zdenerwowana, ma siniaki na twarzy. Przemoc ma wpływ na dziecko już w momencie, kiedy kobieta jest w ciąży. Ciągły stres u ciężarnej kobiety sprawia, że płód gorzej się rozwija. Z własnych obserwacji wiem, że w momencie, kiedy oprawca znika z życia dzieci, zaczynają się one szybciej rozwijać, są bardziej otwarte, rozmowne, osiągają lepsze wyniki w szkole, to od razu widać! Dzieci wychowujące się w rodzinach naznaczonych przemocą szybciej dorastają, nie mają prawdziwego dzieciństwa. Czują się odpowiedzialne za rodziców, planują, co zrobić, aby uniknąć awantur lub ochronić mamę, np. zmyją naczynia, żeby tata nie krzyczał. Dzieci nie chcą rozmawiać o tym, co się w domu dzieje np. w szkole, bo boją się, że rodzice będą mieli problemy. Oprawcy często też wykorzystują dzieci do kontrolowania partnerów, pytają o to, co robią i z kim. Dla dziecka jest to dużym obciążeniem, czują się rozdarte, bo kochają oboje rodziców.

Często się słyszy opinie typu „jeśli jest jej aż tak z nim źle, to dlaczego nie odejdzie?”. Czy trudno jest wyjść ze związku, w którym panuje przemoc?

Tak. Jest bardzo trudno ze względu na panującą w związku kontrolę. Oprawca pracuje nad swą ofiarą tak długo, aż zaczyna się ona zastanawiać: czy ja robię coś źle? czy jestem winna? Tyle razy powtarza jej, że jest głupia, gruba, że do niczego się nie nadaje, że zaczyna w to wierzyć. Poza tym izoluje ją od znajomych i rodziny, nie może z nikim o swojej sytuacji porozmawiać. Jest też obawa przed nieznanym, pojawia się pytanie: czy sobie sama poradzę? W związku wiedzą, czego się spodziewać, np. wiedzą, że zawsze te pieniądze wydzieli na miesiąc i będzie za co kupić jedzenie. Niektóre kobiety zostają ze względu na dzieci, bo uważają, że potrzebny jest im ojciec, za wszelką cenę, nawet jeśli znęca się nad całą rodziną. Najtrudniejsze jest jednak to, że kobiety te często kochają swoich oprawców i ciągle wierzą, że się zmienią.

Czy kobiety same mogą położyć kres przemocy w ich rodzinach?

Oprawcy nigdy się nie zmienią, a ofiary nie są w stanie zmienić ich zachowania. To są dorosłe osoby, które doskonale wiedzą, co robią i to jest ich wybór. Często próbują zrzucać odpowiedzialność za swoje działanie na ofiarę mówiąc np.”to przez ciebie piję, gdybyś mnie nie zdenerwowała, to bym cię nie uderzył”. Przemoc nie dzieje się z winy kobiet i jeśli ta druga strona nie będzie chciała się zmienić, np. podjąć leczenia alkoholowego, to one nie będą w stanie nic zrobić.

Co powinny zrobić Polki, które mieszkają w Wielkiej Brytanii i są ofiarami przemocy w rodzinie? Do kogo się najpierw zgłosić?

Przede wszystkim powinny skontaktować się z policją, bo policja będzie w stanie szybko zareagować i upewnić się, że są bezpieczne. Numer na policję to 999. Udzielają oni również informacji na temat organizacji, które mogą udzielić dalszego wsparcia.

 

Wywiad udzielony dla Nowego Życia Bez Przemocy. Osoba udzielająca wywiadu pracuje w Cheshire East Domestic Abuse Family Safety Unit. (DAFSU), e-mail: CEDAP@cheshireeast.gov.uk

Wywiad został opublikowany w tygodniku "Cooltura" nr 513 18 stycznia 2014r. str 50